Wojciech Mędza- mistrz „małego gołębnika”


Przywory Duże - jedna z większych miejscowości w gminie Domanice. Niedaleko już stąd, do dużych kompleksów leśnych Nadleśnictwa Łuków - Rezerwatów Jata i Topór. Gmina Domanice to tereny typowo rolnicze o niskich klasach gleb. Ze względu na brak pozarolniczych źródeł dochodu, na terenie gminy istnieje problem dużego bezrobocia.

W Przyworach hoduje i lotuje z sukcesami gołębie pocztowe kolega Wojciech Mędza. Tutaj hodują również Robert Grzyb i Dariusz Wyrębek, którzy wzajemnie pomagają sobie w transporcie gołębi na punkt wkładań sekcji Domanice oddalony o cztery kilometry. Hodowcy z sekcji należą do oddziału Siedlce zrzeszającego stu siedemdziesięciu członków. Wygrać wśród hodowców lotujących dużo większymi zespołami gołębi, gdzie punkty zdobywa pierwsze pięć gołębi z każdego lotu z całego spisu, to nie łatwa umiejętność. W sezonie roku 2005 dokonał tego właśnie Wojciech Mędza zdobywając w lotach gołębi dorosłych tytuł pierwszego wice mistrza Oddziału Siedlce.

Gołębie hoduje od dziecka, początkowo ozdobne później pocztowe. W szeregi PZHGP wstąpił w roku 1997. W roku 2004 powstała sekcja Domanice, w której kolega Wojciech został prezesem. Pierwsze lata jego przygody z gołębiami to poznawanie tajemnic hodowli i lotowania. Pomocne okazały się miesięczniki „Hodowca”, książki i filmy pożyczane od kolegów. Gołębie wprowadzane do hodowli były przypadkowe, niewiadomego pochodzenia i nie dały one naszemu bohaterowi satysfakcji. W roku 2000 sprowadza gołębie od kolegów z oddziału: Grzegorza Kozłowskiego i Ryszarda Jońskiego. Te pierwsze okazały się fundamentem hodowli i zapoczątkowały sukcesy lotowe. W roku 2004 z lotu Rostock, (720 km)- 1, 2 miejsce, z lotu Neubrandenburg (625 km)- 2,3 miejsce. W roku 2005 z lotu Rostock- 1 miejsce. Na wystawie okręgowej w roku 2004 gołąb nazwany przez hodowcę „Kapitan” PL-010-00-5547- 1 miejsce w kat. C. Później ptak ten reprezentował okręg na wystawie ogólnopolskiej. Do tych gołębi w roku 2002 wprowadza kolega Wojciech nowe od Jana Węgrzyna z Nowego Sącza. Zaczynają one pokazywać swe dodatnie cechy w rozpłodzie i lotach. Ilość gołębi pozostawianych na zimę waha się w granicach pięćdziesięciu sztuk. Tyle samo jest wychowywanych na wiosnę gołębi młodych.

Sezon lotowy rozpoczyna od okresu pierzenia, które przeprowadzone solidnie ma być zapowiedzią przyszłorocznych sukcesów. Rezygnuje z oblotów, aby zapewnić gołębiom spokój podczas wymiany piór. Około piętnastego października rozdziela według płci. Przez cały rok gołębie mają dostęp do mieszanki mineralnej, kołaczy i grytów. Karmi najlepszą mieszanką bogatą w białko, tłuszcze i węglowodany, którą sporządza sam. Raz w tygodniu zwilża ją olejkiem czosnkowym i posypuje drożdżami piwnymi. Podaje również warzywa- tartą marchew i tarty burak czerwony, do picia herbatę z pokrzywy. Gołębie stają się niemal za tłuste. Zbędną masę gubią w okresie zimowym, kiedy to karmi tylko raz dziennie mieszanką składającą się głównie z jęczmienia z małym dodatkiem owsa i pszenicy. W cieplejsze dni stycznia odrobacza stado Lewamizolem, a po kilku dniach szczepi przeciw paramyksowirozie i salmonellozie Salmowirem. W połowie lutego przeprowadzana jest pięciodniowa kuracja odchudzająca samą tartą marchwią. Kurację wykorzystuje przy selekcji gołębi pod względem zdrowia. Na dziesięć dni przed parowaniem wzbogaca karmę, aby dodać wigoru swym podopiecznym. Łączy w pary między 5- 15 marca starając się to robić w ciepłe dni i przy pełni księżyca. Praktykuje połączenia w krzyżówce i w umiarkowanym pokrewieństwie. Młode pierwszego lęgu wychowuje po wszystkich parach. Przed lotami, gdy młode mają trzy tygodnie, przeprowadza kurację Ronidazolem (na trichomonadozę).

Lotuje metodą gniazdową. Wdowieństwo jego -zdaniem- wymaga większej dyspozycyjności czasowej, na co w obecnej sytuacji nie może sobie pozwolić. W metodzie gniazdowej prowadzi gołębie naturalnie- nie stosuje żadnych motywacji. Nie wysyła na lot tylko samiczek z jajkiem, co nie zawsze udaje się mu wyczuć. Nie oszczędza gołębi „na pędzeniu”. Gołębie prowadzą cykle lęgowe i w międzyczasie posyłane są na loty, co tydzień. Przy tak ostrej selekcji ginie sporo ptaków-zostają tylko te najbardziej wytrwałe, bo tylko dla nich jest wolne miejsce w gołębniku.

W sezonie lotowym karmi gołębie mieszankami sporządzonymi własnoręcznie lub, jeżeli budżet pozwala kupuje mieszanki firmowe. W niedzielę i poniedziałek po powrocie z lotu podaje karmę dietetyczną, od wtorku do piątku lotową bogatą w białko. W sobotę przed wkładaniem na lot gołębie otrzymują tylko karmę dietetyczną. Wraz z wydłużaniem się lotów do karmy dosypuje sorgo, dari i kardi, co ma wzmocnić gołębie. Z dodatków stosuje: w niedzielę po dłuższych i wysiłkowych lotach- elektrolity do wody, w poniedziałek herbatę z pokrzywy na oczyszczenie organizmu, we wtorek do wody Polfamiks AZ. W sobotę przy koszowaniu na dalsze loty- elektrolity. Trzy razy w tygodniu gołębie otrzymują na karmę olejek czosnkowy i drożdże piwne. Raz na trzy tygodnie w poniedziałek i wtorek Ronidazol przeciwko trichomonadozie.

Loty gołębi młodych traktuje jako przygotowanie do przyszłych zadań lotowych. Lotowane są wszystkie młode, z siodełka bez stosowania żadnych trików. Do lotów przeznacza młódki z pierwszego i drugiego lęgu. Po odsadzeniu do lipca karmi mieszanką z dużą zawartością białka. W lipcu rozpoczyna treningi młodych. Wtedy zmienia karmę na lekkostrawną z dodatkiem tłuszczów, co ma dodatnio wpłynąć na upierzenie gołębi. W sezonie lotowym młódki karmi podobnie jak gołębie stare. Spodziewając się lekkiego lotu koszuje młódki głodne.

Gołębniki są sprzątane tak często jak pozwala na to czas- codziennie lub raz w tygodniu. Nasz kolega nie może poświęcać swoim pupilom tyle czasu ile by chciał. Ponieważ dość często wyjeżdża do pracy, nawet na kilka dni, opiekę nad gołębiami przejmują żona i córka, które skrupulatnie wywiązują się z roli opiekunów mistrzowskiej hodowli.

Zimą dezynfekuje gołębniki roztworem Polleny J.

Tajemnica sukcesu według kolegi Wojciecha to: poznać tajniki hodowli i lotowania, zbudować zdrowy i funkcjonalny gołębnik, sprowadzić dobry materiał hodowlany- nie koniecznie za duże pieniądze. Gołębie powinny pochodzić najlepiej od hodowców miejscowych. Z nich należy hodować i po nich lotować, prowadząc sukcesywną selekcję, a wyniki wkrótce nadejdą.

Osiągnięcie mistrzostwa ma też jednak, w odczuciu hodowcy, negatywne strony. Powstają podejrzenia o oszustwa, zawiść o uzyskany tytuł lub oziębienie stosunków przyjacielskich pomiędzy hodowcami. Kolega Wojciech chciałby to zmienić.

Pragnie, aby gołąb – symbol pokoju jednoczył nas w tej pasji i by nasze hobby było przyjemne i relaksujące.



Tekst Grzegorz Kozłowski

Fotki Ireneusz Kaługa

A oto kilka fotek z wizyty u kolegi Mistrza Wojtka zapraszam do środka.